navbar

środa, 27 kwietnia 2016

TRX.

TRX.

Temat rzeka. Lubię tą rzekę!
Niesamowite liny.
Mistrzostwo prostoty!

Kto nie zna?
Kto zna?

To co potrafią te liny można opisywać na kilkunastu stronach.
Ile ćwiczeń jesteś w stanie wykonać na nich- kolejne kilkanaście.

Kiedy moja siostra pierwszy raz powiedziała mi o tych linach, stwierdziłam, że to jakiś wynalazek szatana i nie sądzę by pomógł coś zmienić w wyglądzie (no tak, byłam wtedy jeszcze pulchna, leniwa i sceptyczna :P).

Gdy zaczęłyśmy uczęszczać na treningi indywidualne z trenerem personalnym Tomkiem i kiedy to On pokazał mi słynne liny TRX, które wisiały przy suficie jak sznury dla tych już pokonanych, Tomek- przystojny, bardzo wysoki, zbudowany jak Schwarzenegger w czasach świetności, zaczął pokazywać ćwiczenia, które nawet JEGO zdołały udźwignąć i co najlepsze! - nawet się nie zrywały :O! Pomyślałam, że to musi być nadzieja dla mnie! :D

Nie muszę dodawać, że człowiek na nich wygląda jak rasowy Tarzan, jednakże cuda jakie się na nich wyprawia, nawet małpy nie umieją!

Liny te mają regulowane długości z zaczepami na nogi oraz rączkami na dłonie. Można je zawiesić dosłownie o wszystko: drzwi, haczyk w suficie, drzewo, bramkę na boisku. Liny te wykorzystują ciężar Twojego ciała. Ciężar ten zależy od tego pod jakim kątem ćwiczysz.