navbar

wtorek, 29 marca 2016

Sycący obiad.


Sycący obiad.

Łatwizna!

Czemu zatem wolisz klepać kotlety?
I ziemniaki tłuc młotkiem?

Duszony kurczak to nie jest zło.
Dobra kasza to też nie grzech.
Dodaj sałatę, pomidorki, czerwoną cebulkę i pokrop wszystko cytryną, będzie przepysznie!

Nie trzeba lubić gotować, bo ja np. wcale nie lubię. Kiedy jednak widzę coś ładnego mam ochotę 'wymodzić' coś z tego.
Tym razem byłam lekko zmuszona coś niedzielnego wymodzić ;) 
Mój luby pojechał na rower z OTB (Otwarte Treningi Rowerowe w Krakowie), przyjechał dobłocony i tak niesamowicie śmierdzący, za to bardzo szczęśliwy ;).

1/2 woreczka kaszy gryczanej
Listki bazylii
Ćwiartka piersi z kurczaka
Sałatka: pomidorki koktajlowe plus sałata mix, wszystko pokropione sokiem z cytryny.

W pudełku do pracy także dobrze wygląda ;)!

Spróbuj!
Mój facet gwarantuje, że uczucie sytości pozostanie na dłużej, niż po Hamburgerze z McDonald ;)


































poniedziałek, 21 marca 2016

Keep RUNNING.


Keep RUNNING!

Dzisiaj o bieganiu.
Kto z Was biega?
Kto z Was lubi się spocić jak świnia, gdy pokonuje kolejny kilometr?
Kto z Was ma na tyle motywacji by w pochmurny, zimny wieczór ubrać swój strój i wyjść biegać?
No kto z Was?

Moja historia zaczęła się właśnie od biegania. Było to rok temu, a ja wspominam to jakby dzieliły mnie od tej chwili lata!
Nudziłam się w domu rodzinnym. Był to czas wolnych dni po egzaminie zawodowym, na którego wyniki wtedy czekałam. Jadłam obiadki mamusi, czułam co raz to większy przypływ kilogramów, chciałam je w jakiś sposób zrzucić. Był środek zimy, śnieg po kolana. Nieoczekiwanie moim oczom ukazał się orbitrek już nieco przykurzony. Wzięłam butelkę wody z kuchni, zamknęłam pokój na klamkę (żeby nikt mnie nie przyłapał) i włączyłam telewizor. Weszłam jedną nogą, zaraz po niej drugą, położyłam dłonie na uchwytach i zaczęłam biec. Wolniej, szybciej, wolniej szybciej, ciężej, lżej. Poczułam spocone dłonie i kark. Chyba coś wtedy drgnęło ;)

Przewertowałam internet. Znalazłam wpis pewnej kobiety, dzięki której zaczęłam iść do przodu i teraz jestem w miejscu, w którym jestem. Zrobiła tak niewiele, a teraz nie pamiętam nawet jak Ją znaleźć i jak Jej za to podziękować. Opisała tylko historię swojej mamy, która trafiła jak pocisk we mnie.

Kobieta ta opisała swoją zmęczoną, zasiedziałą mamę w wieku 50 lat. Mówiła także o sobie, o tym, że od zawsze biegała i o tym, że mama zawsze dziwiła się temu i nigdy nie próbowała biegać z nią pomimo zachęceń córki. Kobieta kolejny raz chciała spróbować namówić mamę, aby poszła z nią przebiec jakiś kawałeczek trasy po pobliskim lesie. Mama bez optymizmu kolejny raz podeszła do sprawy. Po namowach swojej córki, mama zaskoczyła swoją córkę kupując sobie adidasy. Kobieta opisała to w taki sposób, jakby świat się zatrząsnął od tego zakupu :D.

Kiedy mama wybrała się z córką na pierwszą przebieżkę nie zakończyło się to dobrze. Mama była poddenerwowana, zła i bez humoru, a córce oczywiście dostało się za złą kondycję mamy. Adidasy zostały rzucone w kąt i na tym skończyła się przygoda z bieganiem.
Do czasu!

Młoda kobieta opisała jednak po kilku dniach niesamowitą rzecz. Gdy wróciła pewnego razu do domu ani mamy nie było, ani … adidasów.
Mama po jakimś czasie wróciła zdyszana do domu. Podobno to było niesamowite spotkanie upartej matki z niesamowicie zaskoczoną córką.

Córka rozpisała mamie plan treningowy. Były to marsze połączone z bieganiem. Wyglądało to tak:
-proporcja: 5 min biegu i 3 min marszu /x6 powtórzeń, tworzyło to 48 min treningu za każdym razem.
-skrócenie o pół min marszu, a wydłużenie biegu/ x6
-proporcja 6 min biegu i 2 min marszu /x6
-proporcja 6,5 min biegu i 1,5 min marszu /x6
-5 km ciągłego biegu
-6,5 km
itd.
Możecie nie wierzyć, ale ta 'uparta' kobieta po miesiącu przebiegła maraton 10 km organizowany u Niej w mieście.

Pamiętam jakby to było dziś, kiedy wzięłam kartkę i zanotowałam to wszystko. Chyba to właśnie wtedy uderzyło mnie to, że skoro potrafiła zrobić to 50'latka to ja- wówczas 22latka nie zdołam zrobić tego?

Upartość jest złotem!








17 i 18.04.2015r.











wtorek, 15 marca 2016

Pompki. Ciężka sprawa, bo ciężka dupa.


Pompki. Ciężka sprawa, bo ciężka dupa.

Pompka pompką pogania. Czerwona ze złości, leżę na ziemi. Dyszę ciężko. Przede mną kolejna seria.
„Kto wymyślił to cholerstwo? Co za głupie ćwiczenie! Powinno być dozwolone tylko dla mężczyzn!”.

Pompki, to najgorsze z ćwiczeń, które przychodzi mi wykonywać. Nie lubię tego ćwiczenia, gdyż moje ręce chcą eksplodować po kilku wyciśnięciach.
Niedawno zaczęłam wykonywać program 100pompek, ze strony 100pompek.pl

Świetna strona, na której wytłumaczony został sposób ich wykonywania oraz dlaczego warto ćwiczyć akurat pompki ;)

Test pompek, który został opracowany na tej stronie pozwala Ci zdecydować, który cykl treningowy wybrać najpierw. Ilość wykonywanych pompek, będzie rosła u Ciebie z treningu na trening.

W moim przypadku zaczęłam od treningu pierwszego. Było to dla mnie dużym wyzwaniem. Po krótkim czasie mogę przyznać, że wykonuję efektywnie trening 11-20 robiąc dzień 4.

A Wy lubicie te wstrętne pompki? ;)





 







środa, 9 marca 2016

Sycący omlet.


Sycący omlet.

Wtorkowe omlety, po ciężkim poniedziałku uzależniają!
Wstaję wtedy troszkę bardziej zmęczona, jednakże kiedy wezmę do ust TAKIEGO omleta i mocną kawę, błyskawicznie mam większą chęć do działania!

Przedstawiam Wam mój omlet:

Jedno jajko
Łyżka mąki gryczanej
Kropla wody
Kropla mleka
Duża garść płatków owsianych
Garść rozkruszona otrębów
Żurawina
Pół banana
+ sos z kilku zmiksowanych truskawek

To teraz tak. Ja należę do osób, które smażąc omlet nigdy go nie nakrywały przykrywką. Jednakże mój chłopak, który mógłby spać w kuchni, nauczył mnie, że jednak warto to robić. Efekty widać od razu- Jego omlet zawsze jest pulchniejszy i wyrośnięty, a nigdy nie dodaje proszku do pieczenia ;)

Tak też zmieszaj wszystkie składniki, prócz może bananów i żurawiny. Ustaw malutki ogień. Przykryj przykrywką, na którą możesz położyć szmatkę kuchenną, która będzie izolować ciepło. Następnie, kiedy omlet już nie będzie aż tak 'żywy', połóż na nim krążki banana i posyp żurawiną. Potrzymaj jeszcze chwile na ogniu. Kiedy będzie już idealny i położysz go na talerz, polej go sosem truskawkowym.

Smacznego!



















poniedziałek, 7 marca 2016

Śniadanie bogów.


Śniadanie bogów.

Wiesz, że śniadanie jest bardzo ważne, prawda?
Ja już o tym wiem!
Wybieram serki wiejskie. Nigdy nie brakuje ich u mnie w lodówce!
Pomidorki koktajlowe to pewnik ;)
Chleb żytni razowy. Po jakimś czasie można go polubić ;)

Razem te wszystkie składniki tworzą mój najczęstszy zestaw śniadaniowy.

Serek wiejski- ma mało kalorii- 120 kcal, za to dużo białka, bo aż 16,5g. Dieta bogata w łatwo przyswajalne białko znacznie przyśpiesza metabolizm oraz pomaga utrzymać szczupłą sylwetkę. Można dodać do niego świeże warzywa takie jak pomidorki, ogórek, szczypiorek itd

Pomidorki koktajlowe- 100g pomidorków zawiera tylko 30 kcal. To bardzo mało! Pomidorki składają się w 93% z wody. Można je przyrządzać na wiele sposobów: wkroić do sałatki, pokroić na kanapkę, złapać na ząb. Pomidory bogate są w potas i w wiele witamin. Pomagają organizmowi szybciej się regenerować.

Chleb żytni razowy- 100g zawiera między 200 a 250 kcal (jedna kromka to około 70/80 kcal). Uczucie sytości po nim utrzymuje się aż do godzin południowych. Związane jest to z faktem, iż struktura tego chleba pozwala na wiązanie wody, co powoduje uczucie 'napełnienia'. Chleb żytni poprawia trawienie i zapobiega zaparciom.

Śniadanie pyszne, śniadanie odżywcze i śniadanie na którym jestem w stanie dotrzymać do godz.13.00 aby móc zjeść jakąś przekąskę.
*o przekąskach, zakąskach, lunchach i podwieczorkach w kolejnej notce ;)

Łosoś także króluje w moich śniadaniach. Można go złapać w niskiej cenie, jeśli tylko dobrze poszukamy i mamy pod ręką jakiś większy supermarket np. Auchan.























wtorek, 1 marca 2016

Słoik szczęścia.

Słoik szczęścia.

Przedstawiam Ci mój słoik szczęścia. Jest w nim kolorowo i przepysznie ;)

Garść musli
Żurawina
Pół jogurtu naturalnego
Koło 7 zmiksowanych truskawek
Pół banana

Szybkie do zrobienia niczym strzała.
Dobre niczym miód <3
Idealne na podwieczorek w pracy!

Zdrowe, własnej roboty i niekosztowne ;)