Keep RUNNING!
Dzisiaj o
bieganiu.
Kto z Was biega?
Kto z Was lubi
się spocić jak świnia, gdy pokonuje kolejny kilometr?
Kto z Was ma na
tyle motywacji by w pochmurny, zimny wieczór ubrać swój strój i
wyjść biegać?
No kto z Was?
Moja historia
zaczęła się właśnie od biegania. Było to rok temu, a ja
wspominam to jakby dzieliły mnie od tej chwili lata!
Nudziłam się w
domu rodzinnym. Był to czas wolnych dni po egzaminie zawodowym, na
którego wyniki wtedy czekałam. Jadłam obiadki mamusi, czułam co
raz to większy przypływ kilogramów, chciałam je w jakiś sposób
zrzucić. Był środek zimy, śnieg po kolana. Nieoczekiwanie moim
oczom ukazał się orbitrek już nieco przykurzony. Wzięłam butelkę
wody z kuchni, zamknęłam pokój na klamkę (żeby nikt mnie nie
przyłapał) i włączyłam telewizor. Weszłam jedną nogą, zaraz
po niej drugą, położyłam dłonie na uchwytach i zaczęłam biec.
Wolniej, szybciej, wolniej szybciej, ciężej, lżej. Poczułam
spocone dłonie i kark. Chyba coś wtedy drgnęło ;)
Przewertowałam
internet. Znalazłam wpis pewnej kobiety, dzięki której zaczęłam
iść do przodu i teraz jestem w miejscu, w którym jestem. Zrobiła
tak niewiele, a teraz nie pamiętam nawet jak Ją znaleźć i jak Jej
za to podziękować. Opisała tylko historię swojej mamy, która
trafiła jak pocisk we mnie.
Kobieta ta
opisała swoją zmęczoną, zasiedziałą mamę w wieku 50 lat.
Mówiła także o sobie, o tym, że od zawsze biegała i o tym, że
mama zawsze dziwiła się temu i nigdy nie próbowała biegać z nią
pomimo zachęceń córki. Kobieta kolejny raz chciała spróbować
namówić mamę, aby poszła z nią przebiec jakiś kawałeczek trasy
po pobliskim lesie. Mama bez optymizmu kolejny raz podeszła do
sprawy. Po namowach swojej córki, mama zaskoczyła swoją córkę
kupując sobie adidasy. Kobieta opisała to w taki sposób, jakby
świat się zatrząsnął od tego zakupu :D.
Kiedy mama
wybrała się z córką na pierwszą przebieżkę nie zakończyło
się to dobrze. Mama była poddenerwowana, zła i bez humoru, a córce
oczywiście dostało się za złą kondycję mamy. Adidasy zostały
rzucone w kąt i na tym skończyła się przygoda z bieganiem.
Do czasu!
Młoda kobieta
opisała jednak po kilku dniach niesamowitą rzecz. Gdy wróciła
pewnego razu do domu ani mamy nie było, ani … adidasów.
Mama po jakimś
czasie wróciła zdyszana do domu. Podobno to było niesamowite
spotkanie upartej matki z niesamowicie zaskoczoną córką.
Córka rozpisała
mamie plan treningowy. Były to marsze połączone z bieganiem.
Wyglądało to tak:
-proporcja: 5 min
biegu i 3 min marszu /x6 powtórzeń, tworzyło to 48 min treningu za
każdym razem.
-skrócenie o pół
min marszu, a wydłużenie biegu/ x6
-proporcja 6 min
biegu i 2 min marszu /x6
-proporcja 6,5
min biegu i 1,5 min marszu /x6
-5 km ciągłego
biegu
-6,5 km
itd.
Możecie nie
wierzyć, ale ta 'uparta' kobieta po miesiącu przebiegła maraton 10
km organizowany u Niej w mieście.
Pamiętam jakby
to było dziś, kiedy wzięłam kartkę i zanotowałam to wszystko.
Chyba to właśnie wtedy uderzyło mnie to, że skoro potrafiła
zrobić to 50'latka to ja- wówczas 22latka nie zdołam zrobić tego?
Upartość jest
złotem!
![]() |
| 17 i 18.04.2015r. |

