navbar

poniedziałek, 21 marca 2016

Keep RUNNING.


Keep RUNNING!

Dzisiaj o bieganiu.
Kto z Was biega?
Kto z Was lubi się spocić jak świnia, gdy pokonuje kolejny kilometr?
Kto z Was ma na tyle motywacji by w pochmurny, zimny wieczór ubrać swój strój i wyjść biegać?
No kto z Was?

Moja historia zaczęła się właśnie od biegania. Było to rok temu, a ja wspominam to jakby dzieliły mnie od tej chwili lata!
Nudziłam się w domu rodzinnym. Był to czas wolnych dni po egzaminie zawodowym, na którego wyniki wtedy czekałam. Jadłam obiadki mamusi, czułam co raz to większy przypływ kilogramów, chciałam je w jakiś sposób zrzucić. Był środek zimy, śnieg po kolana. Nieoczekiwanie moim oczom ukazał się orbitrek już nieco przykurzony. Wzięłam butelkę wody z kuchni, zamknęłam pokój na klamkę (żeby nikt mnie nie przyłapał) i włączyłam telewizor. Weszłam jedną nogą, zaraz po niej drugą, położyłam dłonie na uchwytach i zaczęłam biec. Wolniej, szybciej, wolniej szybciej, ciężej, lżej. Poczułam spocone dłonie i kark. Chyba coś wtedy drgnęło ;)

Przewertowałam internet. Znalazłam wpis pewnej kobiety, dzięki której zaczęłam iść do przodu i teraz jestem w miejscu, w którym jestem. Zrobiła tak niewiele, a teraz nie pamiętam nawet jak Ją znaleźć i jak Jej za to podziękować. Opisała tylko historię swojej mamy, która trafiła jak pocisk we mnie.

Kobieta ta opisała swoją zmęczoną, zasiedziałą mamę w wieku 50 lat. Mówiła także o sobie, o tym, że od zawsze biegała i o tym, że mama zawsze dziwiła się temu i nigdy nie próbowała biegać z nią pomimo zachęceń córki. Kobieta kolejny raz chciała spróbować namówić mamę, aby poszła z nią przebiec jakiś kawałeczek trasy po pobliskim lesie. Mama bez optymizmu kolejny raz podeszła do sprawy. Po namowach swojej córki, mama zaskoczyła swoją córkę kupując sobie adidasy. Kobieta opisała to w taki sposób, jakby świat się zatrząsnął od tego zakupu :D.

Kiedy mama wybrała się z córką na pierwszą przebieżkę nie zakończyło się to dobrze. Mama była poddenerwowana, zła i bez humoru, a córce oczywiście dostało się za złą kondycję mamy. Adidasy zostały rzucone w kąt i na tym skończyła się przygoda z bieganiem.
Do czasu!

Młoda kobieta opisała jednak po kilku dniach niesamowitą rzecz. Gdy wróciła pewnego razu do domu ani mamy nie było, ani … adidasów.
Mama po jakimś czasie wróciła zdyszana do domu. Podobno to było niesamowite spotkanie upartej matki z niesamowicie zaskoczoną córką.

Córka rozpisała mamie plan treningowy. Były to marsze połączone z bieganiem. Wyglądało to tak:
-proporcja: 5 min biegu i 3 min marszu /x6 powtórzeń, tworzyło to 48 min treningu za każdym razem.
-skrócenie o pół min marszu, a wydłużenie biegu/ x6
-proporcja 6 min biegu i 2 min marszu /x6
-proporcja 6,5 min biegu i 1,5 min marszu /x6
-5 km ciągłego biegu
-6,5 km
itd.
Możecie nie wierzyć, ale ta 'uparta' kobieta po miesiącu przebiegła maraton 10 km organizowany u Niej w mieście.

Pamiętam jakby to było dziś, kiedy wzięłam kartkę i zanotowałam to wszystko. Chyba to właśnie wtedy uderzyło mnie to, że skoro potrafiła zrobić to 50'latka to ja- wówczas 22latka nie zdołam zrobić tego?

Upartość jest złotem!








17 i 18.04.2015r.